Newsletter

Jeśli chcesz otrzymywać
1) zaproszenia na sercańskie rekolekcje dla dziewcząt
2) informacje na temat rozeznania powołania pojawiające się na tej stronie
zapisz się poniżej:
E-mail:
Imię:

"Serce kobiety jest cząstką nieba; lecz również jak widnokrąg zmienia się we dnie i w nocy."

Kilka tygodni temu dane mi było uczestniczyć w dość może dziwnych trochę rekolekcjach, gdyż połączone były one z zabawą Sylwestrową, na przełomie minionego roku 2009/2010. Bogu dziękuję za ten dziwny piękny czas Bożej łaski, i ludzkiego zatroskania którego doświadczyłam podczas tych dni. Myślałam, że będą to rekolekcje jak wszystkie inne, będą i pójdą w zapomnienie. Jednak te właśnie rekolekcje były czymś zupełnie innym. Jeszcze nigdy nie przeżyłam tak głęboko żadnych rekolekcji i jeszcze nigdy nie doświadczyłam w czasie i po rekolekcjach takiego wewnętrznego refleksyjnego spokoju w moim sumieniu. Nie doświadczyłam takiej wielkiej zwyczajnej i codziennej radości. Były one dla mnie te dni czymś naprawdę wyjątkowym i jakby niepowtarzalnym czasem. I o tym chciałam dziś napisać. Zachęcona przez moje życie, chciałam odszuka sens tych rekolekcyjnych dni aby ich zachować w pamięci . Szukałam bowiem w tej formie doświadczenia Boga i człowieczeństwa prawdziwej wiary, wiernej łaski miłości oraz trochę życzliwego szczęścia, które pozwoliłoby mi by zasłuchaną w głos sumienia i pozwoliłoby mi odkryć moje powołanie. Ale w tym moim szukaniu jest wiele jeszcze dziwnych przeszkód o których chciałam napisać aby się nimi podzieli dla Bożej chwały i dla wzrostu Miłości Bożej. Oraz aby innym dać świadectwo i przybliżyć na moim przykładzie, czym jest szukanie pozytywnej drogi życia i szczęścia Jest to moje takie pierwsze świadectwo w życiu (aż faktycznie trudno w to uwierzy ) ale czuje że muszę je napisać, a po przełomowych rekolekcjach mam na to wielką odwagę moje wiary.

Chciałam napisać o tym doświadczeniu rekolekcji w Krakowie, aby samej zachować ich owoce. O tych rekolekcjach sylwestrowych dowiedziałam się trochę tak jakby "przypadkiem" od mojej przyjaciółki i zarazem koleżanki. Z początku śmiałam się z niej, że zamiast się świetnie zabawi na imprezie, to jedzie do Sióstr zakonnych na rekolekcje. Ale później, po trochę głębszym zastanowieniu i przeanalizowaniu moich poprzednich lat życia, które były jedna wielką moją tragedią, z powodu szarości życia i braku nadziei, zdecydowałam się pojechać na te właśnie rekolekcje. Z upływem każdego dnia, coraz bardziej zastanawiałam się czy jednak tak na pewno chcę spędzi właśnie tam tego zimowego szczególnego Sylwestra. Co robić?! I nagle przyszła do mnie i we mnie w moim sumieniu taka myśl "Jedź ja mam wobec ciebie wielkie plany" - nie wiem czy to było od Ducha świętego czy od mnie samej, czy może rzeczywiście gdzieś przeczytałam ją - ta myśl - w jakiejś dobrej książce. Ale postanowiłam iść za tą właśnie sugestywną myślą. Rodzice bez żadnych problemów wyrazili zgodę na mój wyjazd i tak się znalazłam w Domu Rekolekcyjnym w Krakowie. Jadąc autobusem miałam mieszane uczucia. Zastanawiałam się czy dobrze robię przyjeżdżając tutaj. Będąc jeszcze w domu rozmawiałam z koleżanką, która nieraz brała udział w różnych rekolekcjach i mówiła, że jest to czas którego nigdy się nie zapomina. Namawiała mnie bardzo żeby pojechała, ale ja dalej się bałam tej decyzji . Jednak coś mnie tam ciągnęło, do Krakowa jakaś niewidzialna siła, oczekiwałam trochę w moim sercu na jakiś szczególny znak. Może to Bóg chciał żebym jeszcze bardziej się do Niego przybliżyła? I tak też się tam stało. Te dni, które spędziłam w tym towarzystwie uczestników rekolekcji i Sióstr, były jednymi z moich najwspanialszych dni. A w moim życiu czasem trudno było o takie szczęśliwe dni. Siostry były dla wszystkich uczestników takie miłe i bardzo kochane. Na pewno nikt nie czuł się pośród nas samotnym. Panowała tam atmosfera rodzinna, jeśli mogę tak to ująć i tak właśnie określić. Dzięki tym właśnie rekolekcjom zrozumiałam wiele. Bardziej zbliżyłam się do Boga samego. Zawsze miałam bowiem problemy w kontaktach z ludźmi, a więc także i z Bogiem. A ostatnio to w ogóle był to dla mnie ciężki czas, czułam że jestem blisko i zarazem daleko od Pana Boga . Bardzo mnie to bolało. A na rekolekcjach usłyszałam że mam by wierna, że mam pragnąć, pić, że mam rozumie, niby takie proste słowa, a tak często nie zdawałam sobie z tego sama sprawy. Jednak najbardziej zadowolona jestem z czasu jaki poświęciliśmy sobie nawzajem jako mała wspólnota - z tych cudownych chwil spędzonych na rozmowach o człowieczeństwie i o Bogu. To właśnie dzięki rozmowom rekolekcyjnym opartych na źródle czyli na Ewangelii zobaczyłam jak bardzo różnimy się w swym myśleniu i w jak różny sposób postrzegamy Pana Boga my młodzi poszukujący Miłości ludzie. Konferencje, które wygłaszał Ojciec Jacek, były świetnym bodźcem do rozważań i do dialogu na te tematy, o których na co dzień nie rozmawiamy z innymi. W trakcie tych rekolekcji doświadczyłam także obecności samego Boga w rozmowie z drugim człowiekiem. Najbardziej w pamięci z tych rekolekcji zapadły mi dwie rzeczy którymi Bóg raczył mnie obdarzy. Mianowicie; pierwsze z nich to obecność Boga w drugim człowieku. Podczas tych rekolekcji przeżyłam dwie bardzo istotne chwile w moim życiu o których nigdy nie zapomnę. Bardzo ważne dla mnie wydarzenie to ta szczególna chwila kiedy zupełnie przypadkiem (a przypadek to podobno synonim Ducha świętego) spotkałam się na korytarzu z bardzo mi przyjazną Siostrą Ewę Mazur. W pewnej chwili naszego spotkania i rozmowy takiej bliskiej życzliwej i delikatnej, Siostra Ewa mówiła mi o powołaniu i o tym ze Bóg nas niesie na swoich rekach w trudnych szarych smutnych chwilach poczułam jak by spływała na mnie łaska Boża, jak by ktoś wlewał Miłość Boga do mojego sumienia - serca, naprawdę wspaniałe i nie zapomniane uczucie i zarazem przedziwne również doświadczenie. Poczułam się wtedy jak owieczka którą Dobry Pasterz niesie na swoich rekach, niesie swoja zbłąkaną owieczkę, do domu. Siostra Ewa wytłumaczyła mi tak spokojnie i życzliwie ze to ja byłam i jestem i będę tą owieczka w dłoniach Boga. Jeszcze jeden bardzo istotny dla mnie znak i fakt od Boga, to ten, kiedy odkryłam to że Bóg mówi do nas przez drugiego człowieka. Tak również przemówił do mnie Sabiny posługując się Siostra Damianą. Przez uśmiech wiary Siostry Damiany, Bóg pokazał mi że naprawdę warto zaufać świadectwu. Warto Bogu powierzy swoje życie, oddać się bezgranicznie Jego Miłości i nawet kiedy jest ciężko, to On jest zawsze z nami. Pozwoliłam Panu Bogu aby mnie prowadził. "Nie bój się wyłpynąć na głębię" te słowa mnie niosły echem wiary do mojego domu do Biecza.

Jeszcze kilka słów chciałam napisać o samych Siostrach Sercankach . Najpierw chce im podziękować za gościnność i ciepło wspólnoty. To doświadczenie pozwoliło mi zobaczyć siebie z perspektywy, tak trochę z innej strony . U nich zrozumiałam, że życie może być także kolorowe. Oraz odkryłam ze Bóg to nie jakiś odległy znak ale ze Bóg jest Ojcem. I to ojcostwo pozwoliło mi na nowo uwierzyć w dobroć ludzka w łaskę wspólnoty oraz w tajemnice powołania której doświadczyłam obserwując Siostry Sercanki. Nauczyło mnie to samej pokory i wyciszenia oraz wiary w Tajemnice Boga.

CHWAŁA PANU

Sabina